Problemy prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej S.A.

5/5 - (2 votes)

Jak już wspominałem przedsiębiorstwo państwowe Poczta Polska Telegraf i Telefon w dniu 1 stycznia 1992r. zostało przekszałcone w dwie odrębne jednostki. Jedną z nich stała się Telekomunikacja Polska S.A, która do chwili obecnej na mocy ustawy o łączności z 23 listopada 1990r. została jednoosobową spółką Skarbu Państwa. Ministerstwo Skarbu Państwa powołując się na ustawę doszło do przekonania, że prawo do bezpłatnego nabycia akcji TP S.A. posiadają tylko osoby, które były zatrudnione do dnia w którym dokonano skreślenia z rejestru przedsiębiorstwa państwowego i przekształconego w spółkę tzn. do 31 grudnia 1991 roku. W pierwszej kolejności Minister postanowił przeznaczyć 15% akcji TP S.A. Liczba ich została ustalona na 81 tys. w 1997 roku.

Nowa ustawa o łączności zwiększa liczbę uprawnionych pracowników Poczty i nowych pracowników TP S.A. zatrudnionych w Spółce do dnia 30 czerwca 1998r.(blisko 100 tys. osób)do darmowych akcji. Z tego powodu powstał spór ponieważ pracownicy TP S.A. nie zgadzali się, by akcje spółki otrzymali także pracownicy Poczty Polskiej, pracownicy TP S.A. straciliby przez to około 44 tys. złotych. Zdaniem pracowników telekomunikacji pracownicy poczty nie przyczynili się do wzrostu wartości firmy i żądają oni nie swoich pieniędzy. Pracownicy TP S.A. zagrozili wyłączeniem telefonów w chwili przekazania pocztowcom akcji. Spór trwał do końca września 1998 roku.

Sprawę miał roztrzygnąć Senat RP, który na posiedzeniu w dniu 18 września 1998 roku podtrzymał w mocy decyzję o przyznaniu pracownikom Poczty Polskiej darmowych akcji. Dwiema poprawkami do ustawy o łączności ograniczył ich uzyskanie przez pocztowców. Pierwsza z poprawek ograniczyła pulę darmowych akcji do 40%, przysługujących pocztowcom. Druga poprawka wydłużała do 6 miesięcy ustawowy termin odbierania akcji przez pracowników TP S.A. i pocztowców. Sejm odrzucił propozycję Senatu by ograniczyć do 40% pulę darmowych akcji. Oznacza to, że akcje otrzymują pracownicy Poczty Polskiej którzy byli zatrudnieni do chwili przekształcenia ale również renciści i emeryci którzy 10 lat przepracowali w PPTiT oraz TP S.A, a także osoby które zostały dotknięte zwolnieniami grupowymi. Uprawnienia te dotyczą też osób które do dnia 28 czerwca 1998 roku pozostali ze spółką w stosunku pracy.

Spór dotyczący bezpłatnych akcji pokazał, że prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej S.A. nie była jedynie operacją finansową polegającą na sprzedaży części majątku państwowego. Proces ten dotyczył również praw bardzo licznej grupy pracowników, których sytuacja wynikała z wcześniejszych przekształceń organizacyjnych państwowego przedsiębiorstwa Poczta Polska, Telegraf i Telefon. Podział jednego przedsiębiorstwa na dwa odrębne podmioty spowodował bowiem powstanie trudnego problemu dotyczącego ustalenia, w jakim stopniu pracownicy poszczególnych części dawnego przedsiębiorstwa uczestniczyli w tworzeniu majątku i wartości późniejszej Telekomunikacji Polskiej.

Z ekonomicznego punktu widzenia spór ten dotyczył podziału korzyści wynikających z prywatyzacji. Pula akcji przeznaczonych do nieodpłatnego udostępnienia była ograniczona, dlatego zwiększenie liczby osób uprawnionych oznaczało zmniejszenie liczby akcji przypadających na jednego pracownika. Powstawał w ten sposób konflikt pomiędzy zasadą szerokiego uwzględnienia osób związanych wcześniej z PPTiT a interesem pracowników, którzy po podziale przedsiębiorstwa pozostali w Telekomunikacji Polskiej. Dla obu stron nie były to wyłącznie kwestie symboliczne, ponieważ wartość otrzymywanych akcji mogła stanowić znaczące przysporzenie majątkowe.

Problem miał również wymiar prawny. Konieczne było jednoznaczne ustalenie, kto powinien zostać uznany za pracownika uprawnionego do nieodpłatnego nabycia akcji. Sytuację komplikowały zmiany organizacyjne zachodzące jeszcze przed rozpoczęciem zasadniczego etapu prywatyzacji. Część osób zatrudniona była wcześniej w jednym przedsiębiorstwie państwowym, następnie znalazła się w Poczcie Polskiej albo Telekomunikacji Polskiej, część natomiast zakończyła zatrudnienie z powodu przejścia na emeryturę, rentę lub w wyniku zwolnień. Ustalenie praw do akcji wymagało więc odwołania się nie tylko do aktualnego zatrudnienia, ale także do wcześniejszej historii pracy.

Kontrowersje wokół akcji pracowniczych miały istotne znaczenie dla społecznej akceptacji całego procesu. Pracownicy dużych przedsiębiorstw państwowych często postrzegali majątek zakładu jako rezultat wieloletniej pracy kilku pokoleń zatrudnionych. Prywatyzacja mogła więc wywoływać obawy, że majątek ten zostanie sprzedany bez odpowiedniego udziału załogi w korzyściach. Nieodpłatne akcje miały między innymi ograniczać takie poczucie i zwiększać zainteresowanie pracowników powodzeniem przekształcanego przedsiębiorstwa.

W przypadku TP S.A. problem ten był szczególnie widoczny ze względu na bardzo dużą liczbę osób uprawnionych. Przy prywatyzacji mniejszego przedsiębiorstwa ustalenie listy pracowników i rozdzielenie akcji stanowiło znacznie prostsze zadanie. W Telekomunikacji Polskiej należało uwzględnić dziesiątki tysięcy osób zatrudnionych w wielu jednostkach na terenie całego kraju. Wymagało to stworzenia odpowiednich procedur ewidencyjnych, weryfikacji okresów zatrudnienia oraz rozstrzygania przypadków budzących wątpliwości.

Kolejnym problemem była sama skala przedsiębiorstwa. Telekomunikacja Polska należała do największych podmiotów gospodarczych w kraju i dysponowała rozległą infrastrukturą techniczną. Jej wartość nie wynikała jedynie z nieruchomości, budynków i urządzeń. Znaczenie miały również sieci telekomunikacyjne, baza klientów, pozycja rynkowa oraz możliwość osiągania przyszłych dochodów. Wycena takiego przedsiębiorstwa była więc znacznie bardziej skomplikowana niż wycena podmiotu prowadzącego działalność na niewielką skalę.

Szczególną trudność sprawiała wycena pozycji monopolistycznej. Znaczna część wartości TP S.A. wynikała z faktu, że spółka posiadała dominującą pozycję w telefonii stacjonarnej oraz kontrolowała ogromną część istniejącej infrastruktury. Powstawało zatem pytanie, w jakim zakresie przyszłe zyski przedsiębiorstwa będą wynikiem jego rzeczywistej efektywności, a w jakim rezultatem ograniczonej konkurencji. Miało to bezpośrednie znaczenie dla ustalenia ceny akcji oraz oceny atrakcyjności przedsiębiorstwa przez inwestorów.

Prywatyzację komplikowała także konieczność pogodzenia interesu państwa z potrzebą rozwoju spółki. Skarb Państwa był zainteresowany uzyskaniem wysokiej ceny za sprzedawane akcje, ale równocześnie polski sektor telekomunikacyjny wymagał bardzo dużych nakładów inwestycyjnych. Należało rozbudowywać sieć, zwiększać liczbę dostępnych linii, unowocześniać centrale i wprowadzać nowe usługi. Wybór sposobu prywatyzacji powinien więc uwzględniać nie tylko bieżące dochody budżetu, ale również zdolność przedsiębiorstwa do finansowania wieloletniego programu modernizacji.

Z tego powodu ważne stało się zagadnienie wyboru inwestora strategicznego. Taki inwestor nie miał pełnić wyłącznie roli dostarczyciela kapitału. Oczekiwano również możliwości wykorzystania jego doświadczenia w zarządzaniu dużym operatorem telekomunikacyjnym, dostępu do nowoczesnych technologii oraz wiedzy dotyczącej funkcjonowania na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. W przypadku przedsiębiorstwa takiego jak TP S.A. dobór inwestora miał więc znacznie większe znaczenie niż zwykłe ustalenie najwyższej oferowanej ceny.

Prywatyzacja wiązała się ponadto z koniecznością pogodzenia interesów kilku grup. Państwo oczekiwało wpływów ze sprzedaży i modernizacji sektora. Pracownicy byli zainteresowani wartością otrzymywanych akcji, stabilnością zatrudnienia i warunkami pracy. Inwestorzy oczekiwali możliwości osiągania zysku i wpływania na zarządzanie przedsiębiorstwem. Klienci natomiast byli zainteresowani przede wszystkim poprawą jakości usług, większą dostępnością telefonów oraz racjonalnym poziomem cen. Interesy te nie zawsze były ze sobą zgodne.

Szczególnie trudna była kwestia zatrudnienia. Duże przedsiębiorstwa państwowe charakteryzowały się często rozbudowaną strukturą organizacyjną i wysokim poziomem zatrudnienia. Poprawa efektywności po prywatyzacji mogła więc oznaczać konieczność restrukturyzacji, zmniejszenia liczby stanowisk oraz zmian w organizacji pracy. Dla inwestora działania takie mogły być uzasadnione potrzebą ograniczenia kosztów, ale dla pracowników oznaczały ryzyko utraty zatrudnienia. Z tego względu kwestie socjalne stawały się ważnym przedmiotem negocjacji towarzyszących prywatyzacji.

Duże znaczenie miała również postawa związków zawodowych. Organizacje pracownicze mogły wywierać znaczący wpływ na przebieg procesu, szczególnie w przedsiębiorstwie posiadającym podstawowe znaczenie dla funkcjonowania kraju. Protesty lub strajki w telekomunikacji mogły oddziaływać nie tylko na samo przedsiębiorstwo, ale także na jego klientów i inne podmioty gospodarcze. Władze musiały więc uwzględniać społeczny wymiar przekształcenia znacznie bardziej niż przy sprzedaży niewielkich przedsiębiorstw.

Problemem była również przyszła liberalizacja rynku. Z jednej strony wysoka pozycja monopolistyczna zwiększała atrakcyjność TP S.A. dla inwestorów, ponieważ dawała możliwość osiągania znaczących dochodów. Z drugiej strony utrzymywanie monopolu pozostawało w sprzeczności z kierunkiem zmian zmierzających do rozwoju konkurencji w telekomunikacji. Państwo znajdowało się więc w sytuacji, w której jako sprzedający było zainteresowane wysoką wartością spółki, natomiast jako regulator powinno działać na rzecz zwiększenia konkurencji.

Powstawał tutaj wyraźny konflikt funkcji właścicielskiej i regulacyjnej państwa. Ograniczenie monopolu mogło zmniejszać przewidywane dochody TP S.A., a tym samym wpływać na wycenę sprzedawanych akcji. Jednocześnie opóźnianie liberalizacji rynku mogło powodować, że konsumenci zbyt długo pozostawaliby zależni od jednego dominującego dostawcy. Prawidłowo przeprowadzona prywatyzacja wymagała więc takiego zaplanowania zmian, aby interes fiskalny państwa nie przesłonił potrzeby budowy konkurencyjnego rynku.

Konieczność rozwoju konkurencji była szczególnie istotna ze względu na specyfikę telekomunikacji. W warunkach monopolu przedsiębiorstwo nie odczuwa równie silnej presji na poprawę obsługi klientów, skracanie terminów realizacji usług czy ograniczanie cen. Samo wprowadzenie prywatnego właściciela nie usuwa tego problemu. Jeżeli prywatna spółka zachowuje dominującą pozycję, może nadal korzystać z przewagi wynikającej z braku realnych alternatyw dla konsumenta.

Z tego względu prywatyzację TP S.A. należało powiązać z budową odpowiedniego systemu regulacyjnego. Nowi operatorzy potrzebowali możliwości wejścia na rynek, natomiast zasady korzystania z istniejącej infrastruktury musiały być określone tak, aby dominujący przedsiębiorca nie mógł skutecznie blokować konkurencji. W przeciwnym razie prywatyzacja oznaczałaby przede wszystkim zmianę właściciela monopolu, a nie zasad funkcjonowania sektora.

Kolejnym wyzwaniem był szybki rozwój technologii. W momencie przygotowywania prywatyzacji telefonia stacjonarna stanowiła podstawową część działalności przedsiębiorstwa, jednak równocześnie coraz większego znaczenia nabierała telefonia komórkowa, transmisja danych i usługi internetowe. Oznaczało to, że wycena oraz strategia rozwoju TP S.A. musiały uwzględniać nie tylko istniejącą sieć, ale również przyszłe zmiany struktury rynku. Przedsiębiorstwo nie mogło zakładać, że dominacja w tradycyjnej telefonii zapewni mu trwałą przewagę we wszystkich segmentach telekomunikacji.

Prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej należała zatem do najbardziej skomplikowanych procesów przekształceń własnościowych w Polsce. Wynikało to z wielkości przedsiębiorstwa, znaczenia jego infrastruktury, liczby pracowników, dominującej pozycji rynkowej oraz ogromnego zapotrzebowania na inwestycje. Dodatkowo należało rozstrzygnąć konflikty związane z akcjami pracowniczymi, przygotować przedsiębiorstwo do konkurencji i jednocześnie zapewnić ciągłość świadczenia usług mających podstawowe znaczenie dla gospodarki.

Doświadczenia związane z TP S.A. pokazują, że prywatyzacja dużego przedsiębiorstwa infrastrukturalnego nie może być sprowadzona do jednorazowej sprzedaży akcji. Jest to proces obejmujący jednocześnie kwestie własnościowe, społeczne, regulacyjne, technologiczne i konkurencyjne. Dopiero sposób rozwiązania wszystkich tych problemów pozwala ocenić, czy zmiana struktury własności rzeczywiście prowadzi do zwiększenia efektywności przedsiębiorstwa i poprawy sytuacji jego klientów.

Dodaj komentarz

Exit mobile version