Znaczenie bezrobocia dla gospodarki

5/5 - (1 vote)

Nie wszyscy ludzie chcą pracować. Ci, którzy tego pragną, są nazywani siłą roboczą. Zasoby siły roboczej obejmują wszystkich tych, którzy jako pracownicy na­jemni wykonują jakiś zawód lub są zare­jestrowani jako chcący i będący w stanie podjąć pracę.

Stopa aktywności zawodowej jest to odsetek ludności w wieku produkcyj­nym, która podjęła decyzję o wejściu w skład zasobu siły roboczej.

Stopa bezrobocia jest to odsetek siły roboczej, która nie ma pracy, lecz jest zarejestrowana jako chcąca i będąca w stanie pracować. Oczywiście niektórzy z pozbawio­nych pracy rzeczywiście szukają zatrud­nienia, lecz nie zadają sobie trudu zare­jestrowania się jako bezrobotni. Nie będą oni uwzględnieni przez oficjalne statystyki zarejestrowanej siły roboczej ani też nie pojawią się w niej jako bezrobotni. Jednak z ekonomicznego punktu widzenia ludzie ci są cząstką zasobu siły roboczej i są bezrobotni.

We współczesnych społecznościach bezrobocie jest problemem kluczowym. Ilekroć jest ono wysokie, występuje marnotrawstwo zasobów, a do­chody ludzi kurczą się; w takich okresach marazm gospodarczy wywiera wpływ także na doznania oraz postawy ludzi i na życie rodzin.

Zgodnie z prawem Okuna, okresy, w których poziom bezrobocia jest wysoki, to okresy, w których faktyczny poziom PKB spada poniżej jego poziomu potencjalnego. Wysokiemu poziomowi bez­robocia towarzyszy wysoki poziom produktu, którego wytworzenia zaniecha­no – zupełnie tak samo, jak gdyby tę właśnie ilość zmarnotrawionych, nie wytworzonych na przykład samochodów, środków żywności i budynków po prostu zniszczono.

Istnieją trzy możliwości stania się bezrobotnym. Niektórzy pracownicy zostają zwolnieni z pracy, bo stają się zbędni; inni przejściowo tracą pracę, oczekują jednak, że wkrótce zostaną zatrudnieni przez tę samą firmę; jeszcze inni sami odchodzą z pracy. Dopływ powiększający zasób bezrobotnych może także składać się z ludzi do tej w pory nie zaliczanych do zasobów siły roboczej. Chodzi o absolwentów szkół (wchodzących właśnie na rynek pracy) i tych, którzy kiedyś pracowali jednak potem nie zarejestrowali się jako bezrobotni, a teraz wracają poszukując pracy (są to powracający na rynek pracy).

Ludzie przestają być bezrobotni przemieszczając się w odwrotnych kierunkach. Niektórzy znajdują pracę. Inni rezygnują z poszukiwań i na stałe opuszczają zasób siły roboczej. Niektórzy członkowie tej ostatniej grupy osiągają po prostu wiek emerytalny, co umożliwia im otrzymanie emerytury, jednak wielu innych to zniechęceni pracownicy, którzy utracili nadzieję znalezienia pracy i rezygnują nawet z próby jej poszukiwania. Przepływy na rynku pracy ilustruje rysunek nr 1.

Rysunek nr 1. Przepływy na rynku pracy

Źródło: D. Begg, Makroekonomia, PWE, Warszawa 1998, s.230

Bezrobocie chroniczne uznawane jest za podstawową plagę społe­czeństw. Jest ono przedmiotem troski państwa, władz lokalnych, insty­tucji społecznych. Długotrwały brak pracy uważa się za chorobę spo­łeczną. Marnotrawstwo pracy powoduje też straty ekonomiczne. Bezro­bocie osłabia kondycję gospodarczą kraju i wywołuje wielorakie skutki negatywne.

W dyskusjach o bezrobociu w Polsce wyrażane są niekiedy poglą­dy, że może ono wywrzeć pozytywny wpływ na stosunek do pracy, że wpłynie na wzrost etosu pracy. Poglądy te są jednak odosobnione. Zgodzić się trzeba z większością autorów, którzy uważają te poglądy za błędne. Twierdzą oni, że bezrobocie jest zjawiskiem ze wszech miar negatywnym zarówno w sferze gospodarczej, społecznej, politycznej, psychologicznej, etyczno-moralnej, jak i w sferze obyczajowej. Na przykład, według A. Polańskiej, opinia, iż bezrobocie jest potrzebne w celu poszanowania pracy przez ludzi, jest niedorzeczna i niehuma­nitarna. Szacunek dla pracy osiąga się, jej zdaniem, poprzez stosowa­nie bodźców pozytywnych, a nie negatywnych[1]. Groźba utraty pra­cy działa doraźnie wtedy, gdy rozważa się redukcję zatrudnienia na określonych stanowiskach. Nie jest ona czynnikiem decydującym o po­szanowaniu pracy i wysokiej wydajności pracy w krajach rozwiniętych. Wysoką wydajność osiąga się dzięki wysokiemu technicznemu uzbro­jeniu pracy, dobrej organizacji produkcji i pracy, sprawnemu zarządza­niu, prawidłowym warunkom pracy, właściwym stosunkom między­ludzkim i podmiotowemu traktowaniu człowieka w miejscu pracy.

Na ekonomiczne aspekty bezrobocia patrzeć można z punktu widze­nia gospodarki narodowej, przedsiębiorstwa oraz bezrobotnego, rozpatrując jego wpływ na wzrost gospodarczy, na ekonomikę przedsiębior­stwa i na sytuację materialną bezrobotnych i ich rodzin.

Mówiąc o wpływie bezrobocia na wzrost gospodarczy wychodzimy z oczywistego faktu, że gospodarczo wykorzystane zasoby pracy są aktywnym czynnikiem wzrostu gospodarczego. Poprzez wzrost zatrud­nienia i wyższą efektywność jego wykorzystania można przyspieszać wzrost gospodarczy (wzrostowa funkcja zatrudnienia). W odwrotnym kierunku działa dezaktywacja zasobów pracy i obniżenie efektywności ich wykorzystania.

Bezrobotni nie wytwarzają produktu narodowego, natomiast uczest­niczą w jego podziale. Straty wynikające z wyłączenia części ludności zawodowo czynnej ze sfery wytwarzania można oceniać wartością utraconego produktu narodowego, który mogliby wytworzyć. Brak jest wprawdzie metodologicznych podstaw do obliczenia takich strat, jed­nak niektórzy autorzy podają szacunkowe straty dochodu narodowego z tego powodu. M. Kabaj ocenia, że gdyby włączyć bezrobotnych do procesów wytwórczych, dochód narodowy Polski na przykład w 1991 r. byłby wyższy o ok. 150 bln. zł[2].

Bezrobocie nie tylko obciąża budżet państwa i budżety lokalne, ale generalnie powoduje drenaż pieniędzy publicznych. Budżet państwa nie otrzymuje od bezrobotnego podatku dochodowego, który ten musiałby uiszczać, gdyby otrzymywał wynagrodzenie. Posiadając niższe dochody bezrobotny mniej konsumuje, co powoduje kurczenie się popytu konsumpcyjnego i w konsekwencji konieczność ograniczania produkcji w gałęziach wytwarzających dobra konsumpcyjne. Mniej konsumując, bezrobotny w mniejszej skali płaci podatki pośrednie, zawarte w ce­nach towarów. Gdyby bezrobotny pracował, państwowe fundusze opie­ki socjalnej byłyby zasilane składkami płaconymi bądź przez pracow­nika. bądź przez pracodawcę[3].

Z punktu widzenia przedsiębiorstwa, istnienie bezrobocia tworzy warunki do prowadzenia innej polityki zatrudnienia, w porównaniu z sytuacją, gdy na rynku pracy brakuje ludzi do pracy. Generalnie stwierdzić należy, że są to warunki sprzyjające racjonalizacji zatrud­nienia. W warunkach rynku pracodawcy zakłady pracy nie potrzebują „przechowywać” zbędnych pracowników, gdyż rezerwy zatrudnienia są na rynku pracy[4]. Przedsiębiorstwa mogą więc zatrudniać pracowni­ków w takiej liczbie, czasie i strukturze kwalifikacyjnej, jaka jest opty­malna z punktu widzenia ich potrzeb. Łatwiejszy jest nabór kandyda­tów do pracy, można dokonywać selekcji i wyboru pracowników naj­bardziej przydatnych do pracy w określonym miejscu i charakterze.

Racjonalizacja zatrudnienia w przedsiębiorstwach odbywa się nie tylko poprzez przekształcanie bezrobocia ukrytego w bezrobocie jawne. Ze wszech miar pożądane byłoby, żeby dokonywała się ona w związ­ku ze wzrostem produkcji, zmianą jej struktury rzeczowej i jakościo­wej oraz poprzez przekwalifikowanie pracowników[5]. Podejmując takie działania, można uniknąć redukcji zatrudnienia lub je zminimali­zować. Nie jest to jednak łatwe w sytuacji głębokiej zapaści technicz­nej przemysłu i niskiego popytu.

Racjonalizacja zatrudnienia w przedsiębiorstwach polega także na zmianie struktury zatrudnienia. W związku z postępem techni­cznym. rozwojem współpracy międzynarodowej, rozwijaniem funkcji handlowej i marketingowej rośnie udział w zatrudnieniu wysoko kwalifikowanych specjalistów, a zmniejsza się udział robotników. Jak wykazują doświadczenia krajów wysoko rozwiniętych, najliczniejszą grupą zatrudnionych są specjaliści, nieliczną — robotnicy, występuje również wąskie grono kierownictwa szczytowego. Docelowo zamiast wąskiego kierownictwa tworzy się często wyspecjalizowana grupa kierowni­cza, działająca na zasadzie współzarządzania kolektywnego[6].

Konkurencja na rynku pracy powoduje wzrost kwalifikacji. Powstaje presja w kierunku wzrostu poziomu kształcenia, zwłaszcza wtedy, gdy następuje komercjalizacja szkolnictwa. Pojawia się zjawisko różnico­wania szkół, szkoły są lepsze i gorsze, kształcące fachowców bardziej poszukiwanych, lepiej opłacanych i mniej chętnie zatrudnianych. W warunkach konkurencji na rynku pracy można oczekiwać wzrostu kwalifikacji, zwłaszcza jeśli chodzi o pracowników technicznych, eko­nomistów, organizatorów oraz kadrę kierowniczą.

Bezrobocie i społeczna świadomość trudności w znalezieniu pracy zwykle osłabia żądania płacowe i socjalne załogi. Ułatwia to, jak pisze J. Meller, prowadzenie umiarkowanej i opartej na realiach polityki płac[7].

Bezrobocie stwarza też pewne niedogodności dla przedsiębiorstw. Ujawniają się one wtedy, gdy należy zwolnić pracowników. W warun­kach bezrobocia każde zwolnienie z pracy wywołuje silny opór przed­stawicieli załóg i związków zawodowych. Jest on szczególnie silny, gdy zwolnienia dotykają większej liczby pracowników. Dużym utrud­nieniem w zwalnianiu grupowym pracowników jest, w wielu krajach, w tym w Polsce, konieczność wy­płacania odpraw pracownikom zwalnianym w tym trybie.

Racjonalizacja zatrudnienia w przedsiębiorstwach uzasadniona jest przede wszystkim względami efektywnościowymi. Polega ona często na ograniczaniu lub eliminowaniu nadmiernego zatrudnienia (bezrobo­cia utajonego). Utrzymywanie „bezrobocia w miejscu pracy” ma wiele aspektów negatywnych, z których najważniejszymi są aspekty koszto­wy i motywacyjny. Koszty bezrobocia ukrytego obejmują, oprócz płac, składek na ZUS oraz świadczeń socjalnych, również koszty materiałów i energii wydatkowanych na niezbywalną produkcję o niskiej jakości. Mówiąc o aspekcie motywacyjnym, mam na myśli wpływ nadmiernego zatrudnienia na niską wydajność pracy, a także demoralizujące od­działywanie ludzi przebywających w pracy, ale nie pracujących, na pozostałych pracowników. Frustrację i niezadowolenie obserwuje się wtedy nie tylko wśród pracowników pracujących efektywnie, ale też wśród pracowników niepotrzebnych. Ma to negatywny wpływ na mo­tywację.

Utrzymywanie w przedsiębiorstwach nadmiernego zatrudnienia uniemożliwia lub utrudnia działania restrukturyzacyjne. Produkują one drogo, rentowność przedsiębiorstw jest niska, wiele z nich nie płaci dywidendy, podatków, składek na ZUS. Przedsiębiorstwa te nie tylko nie inwestują, ale koszty ich utrzymywania przerzucane są na przedsię­biorstwa rentowne. Uniemożliwia to tworzenie akumulacji i inwestowa­nie również w przedsiębiorstwach rentownych. Taka polityka utrudnia powstawanie nowych miejsc pracy w przyszłości.

Wychodząc od omówionych wyżej negatywnych skutków bezrobo­cia utajonego, niektórzy autorzy twierdzą, że bezrobocie utajone jest społecznie i ekonomicznie „droższe” od bezrobocia jawnego. Twierdzenie takie nie jest popularne. Powszechnie mówi się wiele o szkodliwości bezrobocia jawnego i w dyskusjach fachowców, i sze­rokiej opinii społecznej. Jego słuszności nie można w żaden sposób udowodnić, gdyż wyważenie wszystkich skutków każdego z omawia­nych’ rodzajów bezrobocia jest niemożliwe. Niewątpliwie oba te zjawi­ska: i bezrobocie utajone i bezrobocie jawne, są wysoce negatywne i chyba niecelowe jest podejmowanie dyskusji, które z nich jest groź­niejsze. Dowodzenie, że słuszne z ekonomicznego i społecznego punk­tu widzenia jest przekształcanie bezrobocia utajonego w bezrobocie jawne w obecnych warunkach w Polsce jest wielce ryzykowne, cho­ciażby z uwagi na niebezpieczeństwo przekroczenia progu społeczno-politycznej wytrzymałości społeczeństwa.

Z punktu widzenia bezrobotnego brak pracy powoduje utratę lub silne obniżenie jego dochodów (dochodowa- funkcja zatrudnienia). Obniżają się dochody tych rodzin, w których są osoby bezrobotne. W konsekwencji obniża się stopa życiowa najczęściej uboższych grup społecznych. Są liczne rodziny, które żyją tylko z zasiłków dla bezrobotnych. Ci bezrobotni, którzy tracą prawo do zasiłku, korzystają z pomocy opieki społecznej. Szczególnie silnie odczuwają finansowe skutki utraty pracy te osoby, które pracowały dorywczo lub miały niskie zarobki, nie pozwalające na zgromadzenie oszczędności. Zasiłki dla bezrobotnych są bardzo niskie, nie zabezpieczają minimum socjal­nego. Duża grupa bezrobotnych nie otrzymuje zasiłku.

Dużą grupą osób, która została dotknięta utratą dochodów z pracy, są chłopi-robotnicy. Ich zwolnienia z zakładów pracy powodują naj­częściej, że jedynym źródłem utrzymania rodziny staje się małe gospo­darstwo rolne, gdyż bezrobotni chłopi-robotnicy najczęściej nie mają uprawnień do zasiłków dla bezrobotnych. Obniżenie stopy życiowej tych rodzin jest szczególnie dotkliwe, gdyż posiadane przez nich małe gospodarstwa rolne nie były i nie są w stanie wyżywić utrzymujących się z nich osób.


[1] A. Polańska: Bezrobocie – kwestią społeczną i ekonomiczną. „Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstwa” 1990 nr 12.

[2] M. Kabaj: Elementy programu przeciwdziałania bezrobociu. „Polityka Społecz­na” 1992 nr l.

[3] Rynek pracy w procesie transformacji systemu gospodarczego. Op. cit., s. 100.

[4] J. Meller: Sytuacja na rynku pracy a działalność przedsiębiorstw. „Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstw” 1991 nr 2.

[5] T. Oleksyn: Bezrobocie w Polsce — przyczyny, specyfika, przeciwdziałanie. (w.) Przeciwdziałanie bezrobociu. Studia i Materiały IPiSS 1991 nr 8, s. 28.

[6] S. Borkowska: Rynek pracy, warunki ograniczania bezrobocia, , s. 8-9.

[7] J. Meller: Sytuacja na rynku pracy a działalność przedsiębiorstw, op. cit.

Dodaj komentarz

Exit mobile version