Udział Polski w globalnych obrotach UE był w 1990 roku śladowy, a w jej obrotach zewnętrznych wynosił zaledwie około 1%; w dwa lata później ponad 1,5%. W pierwszej połowie 1993 r. Polska kierowała do Wspólnoty Europejskiej prawie 63% swojego eksportu i około 57% jej importu pochodziło ze Wspólnoty. Głównym partnerem Polski są Niemcy. Ujemne saldo w wymianie z Unią Europejską, które zwiększało się systematycznie w latach 1990 – 1993, w 1994 r. – dzięki ożywieniu koniunktury w Europie – zaczęło się powoli zmniejszać i ostatecznie osiągnęło poziom 1,6 mld USD wobec 1,8 mld USD w 1993 r. Wielkości te i udziały decydują w konsekwencji o sile przetargowej partnerów, o ich atrakcyjności wzajemnej, znaczeniu gospodarczym i handlowym.
W dostosowaniach struktury geograficznej naszych obrotów w okresie transformacji wyodrębnić można trzy etapy[1]:
Pierwszy, obejmujący lata 1990 – 1991, charakteryzował się zasadniczym zwrotem kierunków naszego handlu ze Wschodu na Zachód. Załamanie się obrotów z b. państwami socjalistycznymi szło w parze z wyjątkową dynamiką ich wzrostu z państwami UE. Sprzyjało temu wyjątkowo korzystne kształtowanie się kursu polskiej złotówki w stosunku do walut wymienialnych. Przy spadku PKB w 1990 r. o 12,6% i eksportu do krajów b. ZSRR o 25% wolumen całego eksportu wzrósł o 13%, w tym do krajów UE o ponad 45%, a w następnym roku (1991) o dalsze 32%.
Drugi etap – 1992 – 1993 – przebiegał pod znakiem znacznego osłabienia dynamiki naszego eksportu ogółem, w tym zwłaszcza do UE. O ile do krajów UE eksport ten wykazywał w tym czasie zerową dynamikę, o tyle import z tego kierunku szybko wzrastał (o 13% w 1992 r. i o 18% w 1993 r.).
Trzeci etap – 1994 – 1995 – cechował się ponownym ożywieniem naszego eksportu do UE (wzrost o ponad 22% w 1994 r. i o 46% w pierwszej połowie 1995 r.). Ponieważ dynamika eksportu do Wspólnoty wyprzedzała w tym czasie znacznie jego tempo jego wzrostu ogółem, to udział UE w globalnym polskim wywozie osiągnął 71%. Przy tym w ostatnich latach (1995 – 1997) nastąpiły pewne korzystniejsze tendencje w zakresie kształtowania się dynamiki eksportu i importu (spowolnienie tempa wzrostu), dzięki czemu narastający od 1991 r. negatywny bilans handlowy Polski z UE został przyhamowany.
O ile zmianę kierunków handlu należy powitać z zadowoleniem, o tyle zmianę struktury towarowej obrotów – z niepokojem. W latach 1990 – 1995 nastąpiło bowiem wyraźne uwstecznienie struktury eksportu, odpowiadające niekorzystnym zmianom strukturalnym, jakie w tym czasie nastąpiły w naszej gospodarce narodowej. Sprowadzają się one do wyeliminowania gałęzi technologicznie zaawansowanych bądź na skutek utraty rynków wschodnich, bądź też wzmożonej konkurencji importu lepszych i tańszych wyrobów o wysokich i najwyższych wskaźnikach przetworzenia z UE. W związku z tym zmuszeni jesteśmy eksportować produkty, wprawdzie z zasadą korzyści komparatywnych, ale w rejestrze pozbawionym korzyści strukturalnych, co wyraża się w osiąganiu niższych sum korzyści globalnych realizowanych poprzez handel w porównaniu z naszymi partnerami z UE.
Do Wspólnoty wywozimy więc głównie surowce, materiały i wyroby pracochłonne, a przywozimy produkty wysoko przetworzone.
Konkurencyjność naszych towarów oferowanych na rynkach Wspólnoty opiera się na trzech głównych podstawach: na tańszej, aczkolwiek względnie wysoko wykwalifikowanej sile roboczej, tańszych surowcach, własnych i / lub pochodzących z krajów byłej Wspólnoty Niepodległych Państw, oraz na tańszej energii, dotowanej ciągle przez państwo.
Drugim niekorzystnym zjawiskiem jest narastanie podobieństwa struktur gospodarczych Polski i pewnych krajów Wspólnoty, na które zwrócono uwagę stosunkowo wcześnie w jednym z opracowań Europejskiej Komisji Gospodarczej ONZ[2]. Ponadto konkurujemy z krajami rozwijającymi się i pozostałymi krajami stowarzyszonymi na rynkach Wspólnoty.
Narastanie podobieństwa struktur, zwłaszcza gałęziowych, nie jest zjawiskiem nowym – przeciwnie, jest prawidłowością rozwoju gospodarczego współczesnego świata. Kraje wysoko uprzemysłowione starają się rozwią-zywać ten dylemat na drodze podziału pracy i specjalizacji wewnątrz gałęziowej.
Tym celom służy również integracja. Jest to prawda, lecz w stosunkach Polski z krajami Wspólnoty dominuje i zapewne długo jeszcze będzie przeważał inny typ podziału pracy – międzygałęziowy, charakte-ryzujący się w zasadzie wymianą surowców, materiałów, paliw i żywności na wysoko przetworzone wyroby przemysłowe.
Tak więc na rynku wyrobów przemysłowych Wspólnoty, stanowiący dla nas najważniejszy, choć nie w pełni wykorzystany segment przed-siębiorczości, napotykamy na konkurencję m.in. krajów daleko lepiej sytuowanych, bo chronionych wspólną taryfą celną. Przy tym kraje te, mogą w pewnym momencie uznać swoje interesy za zagrożone, co również może spowodować dodatkowe trudności do pokonania przez naszych ekspertów. Podwyższenie standardów i wymogów jakościowych na Jednolitym Rynku Europejskim będzie działało podobnie.
Niektóre branże i grupy towarowe maja w UE, z punktu widzenia technicznego, a zwłaszcza kadrowego, pewne szanse. Przykładowo można by tu wymienić środki automatyki, informatyki, aparaturę pomiarową i przyrządy optyczne, sprzęt medyczny, tkaniny dekoracyjne. W drugiej kolejności, lecz ciągle jeszcze z szansami efektywnego rozwoju produkcji i eksportu do krajów Wspólnoty, plasują się: zmechanizowany sprzęt gospodarstwa domowego, urządzenia energetyczne, maszyny górnicze, farby i lakiery, produkty i półprodukty chemii przemysłowej.
[1] Handel zagraniczny 1992, GUS, Warszawa 1993; Handel zagraniczny styczeń – grudzień 1993, GUS, Warszawa 1994.
[2] Economic Commission for Europe, Economic Survey of Europe in 1988 – 1989, New York 1989, s. 64 – 86