1.1 Geneza giełdy światowej
Przodkiem giełdy był jarmark – instytucja handlowa znana już w Babilonie czy w starożytnym Egipcie a wzmianki o nim można znaleźć w tekstach pochodzących zarówno z tamtych jak i późniejszych czasów. Na przykład Marek Terencjusz Varro pisał o corocznym jarmarku w Rzymie, na którym sprzedawano szynki, kiełbasy i słoninę z Galii.
Starożytną giełdą Rzymu były nią jakoby odbywające się na Forum „collegia mercatorum”, gdzie ówcześni „argentarii” – bankierzy rzymscy załatwiali czynności wymienne i gdzie zbierali się dla narad handlowych. Ale o tych .collegiach wiemy za mało, by je uznać za istotną giełdę w zawiązku. W każdym razie zanikły one po tym i nie tworzyły ciągłości z tą formą interesów pieniężnych, z której w w. XV i XVI powstały giełdy właściwe. Forma ta rozwinęła się w średniowieczu i służyła zrazu ułatwianiu obrotów walutami oraz wypożyczaniu kapitałów. Gdy się ukazuje, ma charakter czysto lokalny, a więc ani międzynarodowy, ani międzykrajowy. Temu bowiem nie sprzyja zarówno brak komunikacji, jak ówczesne pojęcie o kredycie, który w każdej postaci uchodzi za lichwę, zakazaną przez prawo kościelne. Ten embrion giełdy nie jest też handlowym urządzeniem w rozciągłym znaczeniu, koncentrującym obroty kupieckie2.
Upadek Cesarstwa Rzymskiego oznaczał jednak również upadek handlu.
Niebezpieczne, źle utrzymane drogi odstraszały wielu kupców od podejmowania ryzykownych w takiej sytuacji wypraw. Gospodarka przeszła na samowystarczalność. Dopiero w późniejszych wiekach, w miarę umacniania się państw feudalnych i rozwoju miast, ruch na traktach handlowych zaczął rosnąć. Aby przyciągnąć kupców, a także zwiększyć zyski płynące z handlu, poszczególne miasta organizowały w określone dni w roku jarmarki. Niektóre z nich szybko zaczęły nabierać rozgłosu. Już XII wieku słynne były na przykład jarmarki w Szampanii. Odbywały się one regularnie, przyciągając wiele osób. Tradycją, spotykaną również w Polsce stało się m.in. wyznaczanie terminów płatności różnych zobowiązań na czas jarmarku.
Tak więc w średniowieczu zadania giełdowe spełniają w średniowieczu targi i jarmarki, tudzież wędrowne organizacje handlu. Gdy po wojnach krzyżowych Handel wekslami i pieniędzmi się rozwinął (początkowo w krajach śródziemnomorskich), począł się on ześrodkowywać u wekslarzy, którzy w większych miastach zasiadali za kulą pod gołym niebem, lub w halach kolumnowych. U nich załatwiano pożyczki albo wymianę pieniędzy i zlecenia przesyłki ich do innych miast. Wekslarz nie był bankierem, lecz pośrednikiem w tranzakcji, która dokonywała się pomiędzy kupcami. Samą tranzakcję uwierzytelniał stosownym aktem notariusz. Lawy i lady wekslarskie stały się tym sposobem pierwszymi giełdami. Znajomość stosunków wekslarza, jego ocena wartości monet, wskazania fachowe służyły tu za te czynności, które później przeistoczyły się w funkcje giełdy. Gromadzenie się przed tymi prymitywnymi bankami stało się z czasem zwyczajem i potrzebą kupców, zwłaszcza, że tu można było informować się o stosunkach w sąsiednich i odległych krajach i że tu również rozwinęły się z kredytu morskiego asekuracje morskie. Tak powstały zebrania giełdowe na Rialto w Wenecji, na Piazza de Banchi w Genui, na Mercato nowo we Florencyi. Po tym w większych miastach Prowancji i Katalonii powstały podobne zgromadzenia na „Places des changes” i na „Plazas de los Cambios.” W innych miejscowościach, gdzie interes wekslarski samoistnie zakwitnąć nie mógł, usadawiali się wekslarze włoscy pod kolumnami na głównych placach, rozwijali tu czynności wymienne i pośredniczące i tworzyli stałe, lub przelotne giełdy, które od miejsc, gdzie się te tranzakcję odbywały, pozyskały nazwę: loggia albo loge. Tak też po włosku i po francusku mianowano pierwsze giełdy3.
Na niektórych giełdach pojawił się nowy zwyczaj. Otóż zaczęto na nich handlować towarem, którego na nim nie było. Dotychczas kupiec jechał na jarmark z całym towarem i wystawiał go tak, aby nabywca mógł go obejrzeć, dotknąć, potargować się itd. Kupował bowiem konkretny towar- ten, który mu się spodobał. W tym zaś przypadku było inaczej. Kupujący płacił za towar, którego nie widział, bowiem znajdował się on daleko od miejsca zawarcia transakcji, która opierała się na zaufaniu. Na tym, że dostarczone np. beczki solonych śledzi (był to jeden z pierwszych towarów giełdowych) będą miały taką samą wagę jak zawsze, że będzie to ryba o określonej świeżości itd. Z czasem towar ten odpowiadać zaczął pewnemu wzorcowi. W ten sposób dokonał się pierwszy krok w kierunku powstania giełdy towarowej4.
Przedmiotem handlu przestał bowiem być konkretny towar, a towar który posiadał ściśle określone cechy, towar standaryzowany5. Ten rodzaj handlu, chociaż ograniczony na początku tylko do nielicznych artykułów, szybko znalazł zwolenników. Zyskiwano bowiem zarówno na czasie jak i na kosztach transportu. Towar nie musiał być przecież wieziony na jarmark, a od razu mógł być transportowany do odbiorcy. Z czasem spotkania kupców zainteresowanych tego rodzaju transakcjami zaczęły odbywać się częściej, a do poszczególnych miast zaczęli zjeżdżać wszyscy ci, którzy chcieli kupić bądź sprzedać dany towar. Wiadomym bowiem było, że właśnie tam o niego najłatwiej. Skoro zaś nie było potrzeby oglądania towaru przed zawarciem umowy, to nie koniecznie musiał ją też zawierać właściciel lub nabywca towaru. Stąd też coraz częściej targi odbywały się między pośrednikami. To następna już cecha charakterystyczna giełdy: kupno i sprzedaż na zlecenie. Wykształcały się również zwyczaje handlowe dotyczące np. terminów płatności obowiązujące na tych pragiełdach. Jednocześnie ceny po jakich zawierano na nich transakcje, stawały się punktem odniesienia dla handlu już na zwyczajnych jarmarkach.
Mniej więcej w ten sposób doszło do tego, że w połowie XIV wieku działała w Antwerpii giełda zbożowa już z prawdziwego zdarzenia. Było to możliwe również dlatego, że władze tego miasta przyznały zagranicznym kupcom prawo wolnego handlu nie tylko w czasie jarmarku, ale w ciągu całego roku6.
Nieco odmiennie przebiegała historia giełdy pieniężnej, młodszej siostry giełdy towarowej7. Także i tutaj można oczywiście użyć zwrotu, że „Już starożytni Rzymianie…” bowiem niektórzy historycy za pierwowzór giełdy pieniężnej uważają odbywające się na Forum „collegia mercatorum” tj. zebrania, na których ówcześni bankierzy wymieniali informacje handlowe i załatwiali interesy.
Tak naprawdę początek giełdom pieniężnym dał jednak handel wekslami i pośrednictwo w wymianie pieniędzy w krajach śródziemnomorskich. Wekslarze – jak nazywano pośredników – mieli swoje miejsca pracy we włoskich miastach. Zawsze można było ich tam spotkać. Niekiedy był to określony punkt głównego placu miejskiego ze specjalnie ustawioną ladą lub ławami. Nieraz były to loggie domów i tak też -jako „loggie” – zaczęto nazywać pierwowzory giełd pieniężnych. Były one także miejscem spotkań miejscowych i przyjezdnych kupców, bankierów, kapitanów statków. Niejednokrotnie zawierając transakcje między sobą, korzystali oni z wiedzy wekslarzy, ich znajomości kursów różnych pieniędzy itd.
Współczesna nazwa giełdy, jaką spotykamy w wielu językach powstała nieco później. Nazwa „Borsa” (po włosku), „Beurs” (po holendersku) i „la Bourse” (po francusku) ukazuje się gdy w. XV i XVI giełdy rozkrzewiły się i wzmogły. Jaką drogą z loggii wytworzyła się borsa, pod tym względem istnieją dość dowolne domniemania. Powszechnie narzucał się domysł, że włoska ,borsa”, czy holenderska „beurs” (wyrazy te powstały najwcześniej) wywodzi się z łacińskiej: „bursa”, słowa, oznaczającego sakiewkę do pieniędzy. Instytucja, mająca głównie za zadanie obrót pieniędzmi, nosząca miano, wyprowadzone ze źródłosłowu, tak blisko z pieniędzmi spokrewnionego, jakby przypuszczać można, zaczerpnęła Swój tytuł z treści swojej. Wbrew temu historycy dowodzą, że nazwa pochodzi od nazwiska wekslaży w Bruges (ówczesnej metropolii niderlandzkiego handlu), którzy byli tam najpoważniejszą firmą meklerską. Nazywali się oni według jednych Van der Beurse, według innych; Van der Burse. Przed ich domem, ozdobionym godłem trzech sakiewek, była w Bruges największa loggia wekslarska. Oczywiście przypuszczać należy, że samo nazwisko wekslarży wywodziło się od ich zawodu i że dlatego to rodowe nazwisko utożsamiono z rzemiosłem. Roscher stawia inną jeszcze hipotezę. Nazwę giełdy (bursa) wyprowadza on od średniowiecznej bursy, t. j. Stowarzyszenia Kupieckiego, wspólną kasą, wspólną sakiewkę (po łacinie bursa) mającego (Hypoteza ta wskazywałaby, że, choć w języku polskim zachodzi rozbieżność nazwy giełdy z nazwami cudzoziemskimi, pochodność wyrazu przeszła przez te same drogi ewolucji, bo nasza giełda wyłoniła się ze średniowiecznej gildy8.
Tak czy inaczej już w XV i XVI wieku dominuje „bursa”, „beurse” i „bourse” w krajach handlowych. Z tego pierwiastku powstają potem nazwy we wszystkich niemal językach (prócz już wymienionych – po niemiecku „Borse”, po rosyjsku „birża”9, po czesku „bursa”, po szwedzku „bors”, z wyjątkiem języka angielskiego, w którym z pobudek narodowych Tomasz Gresham nadał pierwszej królewskiej giełdzie nazwę „Royal Exchange”10 (exchange znaczy wymiana) i stąd we wszystkich krajach, zostających; pod wpływem tego języka, miano exchange dla oznaczenia giełdy się utrzymało11.
Przypisy
-
R. Czerniawski, Giełdy, Wydawnictwo PARK, Bielsko-Biała, 1992, s. 9. ↩
-
Stulecie giełdy Warszawskiej (1817-1917), Warszawa 1917, s. 9. ↩
-
Bliźniak D., Gontarski L., op. cit., s.17. ↩
-
Krzyżkiewicz, Z., Leksykon bankowo-giełdowy, Warszawa : „Poltext”, 1998, s. 43. ↩
-
Czerniawski R., op. cit., s. 11. ↩
-
Jerzak M. A. , Znaczenie rynku terminowego dla rozwoju instytucji giełdy towarowej w Polsce, Poznań : Wydaw. AR, 2000, s. 10. ↩
-
Encyklopedia Popularna PWN, http://encyklopedia.wp.pl. ↩
-
Bogdanowa, A., Marketing po rosyjsku dla Polaków, Wyższa Szkoła Pedagogiczna w Olsztynie, Olsztyn : Wydawnictwa WSP, 1993, s. 112. ↩
-
Bromberg D., Bank i giełda : kurs angielskiego słownictwa specjalistycznego; [tł. Andrzej Sierański], Warszawa : Relaxa, 1997, s. 8. ↩
-
Stulecie giełdy…, s. 12. ↩